Wykład dr Ryszarda Maleszyka dla słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Siennicy Różanej

Uniwersytet Trzeciego Wieku w Siennicy Różanej 09 listopada 2014 r.

 „Wielka Wojna 1914 – 1918 na Ziemi Siennickiej i wokół Krasnegostawu”

To temat przewodni, trzeciego już z kolei, wykładu na którym ze słuchaczami Siennickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku spotkał się dr Ryszard Maleszyk. Choć spotkanie odbyło się 9 listopada, to jego preludium dotyczyło pamięci o 100. rocznicy I wojny światowej.

 

Wybuchła 28 lipca 1914 r. w dniu wypowiedzenia przez monarchię naddunajską wojny Serbii oskarżonej o udział w zamordowaniu w Sarajewie, dokładnie miesiąc wcześniej, austriackiego następcę tronu arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga i jego żony – księżniczki czeskiej Zofii von Chotek. Z końcem lipca i w pierwszych dniach sierpnia 1914 r., europejskie mocarstwa bardzo szybko wypowiedziały sobie wojnę. W drugiej połowie sierpnia 1914 r. potężne armie ruszyły na fronty Europy. Niestety ziemie Królestwa Polskiego znalazły się na linii frontu wschodniego. Potwornie ciężkie walki jakie się na tym terenie rozegrały, dotknęły nie tylko żołnierzy ale też ludność cywilną, której dobytek gromadzony z pokoleń spłonął latem 1915 r., niemal tak szybko jak zapałka. O tych wydarzeniach, ludzkim cierpieniu, okupacji austriackiej, stosunku władz zaborczych i okupacyjnych do Polaków barwnie opowiedział w swoim wystąpieniu dr Maleszyk.

Wykładowca, znający austriackie Archiwum Wojny podkreślał w swoim wystąpieniu, że sztabowcy prognozowali, iż będzie to wojna manewrowa. Okazała się straszliwą, pełna okopów i nakierowaną na wyniszczenie przeciwnika. Nazywano ją przez wiele lat „Wielką Wojną” dopóki pamięci o niej nie przykryły okropieństwa tej drugiej. Ale wśród słuchaczy temat wydarzeń sprzed 100 lat okazał się niezwykle frapujący. Nie ma bowiem zbyt dużo materiałów z tego okresu a świadkowie tamtych wydarzeń już od nas odeszli. Pozostały na Ziemi Siennickiej cmentarze, na których jak wylicza Franciszek Żurek (autor wciąż poczytnej książki bardzo wiele wnoszącej do naszej historii regionalnej), mogło polec nawet około 8 tysięcy żołnierzy. Pozostała też pamięć w postaci znalezisk fragmentów podkładów kolejowych z rosyjskiej wojskowej kolejki wąskotorowej wybudowanej w czerwcu 1914 r. a przebiegającej z Krasnegostawu, przez Siennicę Różaną do Chełma (a właściwie obok niej przed Wolę Siennicką). Jak wspomina polski ziemianin Michał Stanisław Kossakowski (opiekujący się rosyjskim lazaretem przy III Korpusie Kaukaskim), Rosjanie ewakuując się w lipcu 1915 r. rozbierali ja po kawałku i wywozili w kierunku normalnotorowej Kolei Nadwiślańskiej biegnącej z Lublina przez Chełm do Kowala.

Wielkie zainteresowanie słuchaczy wywołała prezentacja zdjęć zniszczonego Krasnegostawu i liczne mogiły żołnierskie. Przepięknie utrzymany od 1909 r. most na rzece Wieprz w kierunku Rejowca i Siennicy został w sierpniu 1914 r. zbombardowany i podpalony ogniem ciężkiej austriackiej artylerii. Rosjanie odbudowali przeprawę dopiero pod koniec 1914 r. po przeznaczeniu na pale i tarcicę 650 sosen z lasu Borek. Niestety nie zachowały się zdjęcia z Siennicy. To naturalne skoro w Krasnymstawie nie było wówczas żadnego fotografa, sprzęt fotograficzny był drogi, do tego pozostawał w zainteresowaniu wojskowych, którzy mogli w każdej chwili go zarekwirować a nadto fotografowanie w okresie okupacji przez osoby nieuprawnione było zakazane. Z szacunków opracowanych w powiecie krasnostawskim w 1921 r. na potrzeby dokończenia odbudowy zniszczonych wsi, wynika, że na terenie gminy (wówczas jeszcze noszącej nazwę Rudka) z dymem poszło ponad 400 gospodarstw a ludność w wyniku przymusowej ewakuacji zmniejszyła się o około 2000. Większość trafiła do guberni kijowskiej do miejscowości Fastów. Ich powroty do Polski trwały nieraz latami. Pięknie opisał to Żeromski w „Przedwiośniu”. Co zatem się zmieniło, że do naszej Ojczyzny teraz prawie nikt nie chce wracać?

Straty były ogromne wśród Polaków, którzy jako poddani cara musieli stawić się na punkty zborne, ubrać się w rosyjskie mundury i pomaszerować na front. Nikt tego nie kontestował, choć na front z siennickiej gminy poszło w pierwszym rzucie ponad 300 przeszkolonych rezerwistów. Z frontu przychodziły skromne informacje. Większość bowiem żołnierzy była niepiśmienna. Pozostało trochę fotografii. Kilka z nich słuchaczki przyniosły na zajęcia. Trzeba ich kopie skierować do komputera a oryginały oprawić i zachować dla pamięci najmłodszych dla których pojęcie Wielkiej Wojny jest wyłącznie wirtualne.

Po przejściu frontu nastała okupacja austriacka. Trochę się polepszyło, bo język polski wrócił do wiejskich szkół, które otwarto z początkiem 1916 r. Pozostawiono wójtów w gminach ale mieli mnóstwo roboty, by sprostać zarządzeniom c. i k. komendanta powiatowego, który urzędował w budynku dawnego starostwa - dzisiaj siedziba Powiatowego Urzędu Pracy w Krasnymstawie. Wsie obłożone dostawami kontyngentowymi i podatkami, mimo dość względnego urodzaju w latach 1815 – 1917, zaczęły popadać w skrajną nędzę. Szerzyła się spekulacja i drożyzna. Dzieci zbierały nie tylko liście pokrzywy ale także żołędzie i kasztany, które mielono na karmę dla świń i kur. Nie można było odbudować spalonych domów, bo drewno z lasów było wycinane tylko na potrzeby frontu. Ludzie mieszkali często w ziemiankach, tak jak rosyjscy jeńcy budujący w latach 1915 – 1916 kolej z Rejowca do Bełżca z wykorzystaniem części nasypów po dawnej kolejce rosyjskiej i niemieckiej kolejce wąskotorowej (Feldbahn), która utopiła się w dolinie Wieprza w sierpniu 1915 r. po ulewnych deszczach.

We wsiach szerzyły się kradzieże szczególnie koni. Austriacy sięgali po coraz to ostrzejsze metody walki z bandytyzmem. Nie wahali się wykonywać wyroków śmierci. Ale koń był w cenie. I to nakręcało bandycki proceder. Z 10 tysięcy koni policzonych w 1913 r. zostało w rejonie Krasnegostawu i Siennicy około 1500 i to przeważnie ochwaconych pozostawionych przez walczące armie. Zdrowe zabrano na front. Konia nie da się szybko wyhodować jak kurę czy kaczkę. Dlatego był na nie popyt. Osiągały ceny od 400 – 500 koron. To równoznaczność blisko pół rocznych zarobków początkującej nauczycielki uczącej w wiejskiej szkole.

Na szczęście na gruzach okupacji austriackiej żołnierze z Polskiej organizacji Wojskowej z siennickich wsi w dniach 3-4 listopada 1918 r. przejęli władzę na swoim terenie. Tamta wojna i okupacja, która przyniosła wielkie zmiany i była zupełnie inna od hitlerowskiej, to temat morze. W zgodnej opinii wykładowcy i słuchaczy, postanowiono choć raz jeszcze do niego wrócić badając chociażby demografię Siennicy w latach 1910 aż do 1925 r., kiedy wieś nie tylko była siedzibą urzędu gminy ale także stała się miejscowością od której nazwy wywodziła się nazwa gminy. To zobowiązanie przekonuje dobitnie, że tego typu spotkania są bardzo potrzebne a jeśli prezentowany materiał jest dotychczas nie publikowany, to tym bardziej jest on chętnie słuchany.

W swoim wystąpieniu przytaczał cytaty z pozycji książkowych:

- Franciszek Żurek „Powiat krasnostawski w walce o wolność”;

- Michał Stanisław Kossakowski „Diariusz” 23 maja – 31 sierpnia1915;

- Andrzej Wawryniuk „Gmina Siennica Różana powiat krasnostawski”;

- Ryszard Maleszyk „Dzieje Gminy Krasnystaw w latach 1864 – 2014;

Dla historycznej rzetelności, pragniemy poinformować, że zdjęcia pokazywane w czasie wykładu, pochodzą ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Krasnymstawie oraz zbiorów prywatnych wykładowcy. Kilka z nich prezentujemy na własnej stronie.

Na zakończenie koordynator UTW Pani Krystyna Skóra omówiła sprawy organizacyjne Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Siennicy Różanej.

 {gallery rows=2 cols=3 orientation=horisontal}galerie/01maleszyk{/gallery}